Sukces to punkt na horyzoncie, do którego nieustająco płyniemy – Viktor Romaniuk Wanli

Sukces to punkt na horyzoncie, do którego nieustająco płyniemy – Viktor Romaniuk Wanli

  • utworzone przez: admin
  • 27 czerwca 2018

Globalna platforma handlu grami komputerowymi. Drużyny esportowe odnoszące sukcesy w międzynarodowych rozgrywkach. Kryptowaluty i technologia blockchain, która ma szansę zrewolucjonizować świat tak, jak dokonało się to za sprawą internetu. Viktor Romaniuk Wanli, założyciel marki KINGUIN, opowiada o swoich obszarach biznesowych, osiągnięciach i wizji przyszłości.

 

Czy jest Pan osobowością, która odniosła sukces?

Nie tak postrzegam siebie i według mnie czai się w tym pytaniu pewien paradoks. Osobowością nie nazwałbym kogoś, kto twierdzi, że ma na swoim koncie sukces. Z sukcesem jest jak z mądrością. Można do niego dążyć, ale nie można go osiągnąć. Jeśli ktoś powie, że tego dokonał, znaczy, że sobie zaprzecza. Im więcej się osiągnie, im więcej się wie, tym większą ma się świadomość, że przed nami kolejne wyzwania. Sukces w moim rozumieniu to punkt na horyzoncie, do którego nieustająco płyniemy.

Wydaje się, że Pana kompas prowadzi w różnych kierunkach.

Nie tak bym to ujął. Według mnie warto rozwijać różne zamiłowania i próbować je łączyć. Tak więc staram się podróżować niejednym statkiem.

Gdzie zaczyna się Pański rejs?

Tam, gdzie zamiłowanie do mojej dawnej pasji, czyli gier komputerowych. Pojawienie się ich na rynku zmieniło na zawsze kulturę i rozrywkę, wpłynęło na globalną ekonomię. Grałem więc, a największe emocje przynosiło mi współzawodnictwo z innymi ludźmi. Sprawia ono, że gra komputerowa staje się dyscypliną, obszarem rywalizacji.

Czyli zainteresował się Pan esportem?

Tak, ale kiedy stawiałem pierwsze kroki, jeszcze nie była to rozwinięta gałąź rozrywki. Zaczynałem od organizowania pierwszych turniejów w Czechach. Tam stworzyłem swoją pierwszą firmę, która miała organizować esportowe rozgrywki na szerszą skalę, ale nie wyszło.

Ale to dopiero początek przygody, która wiąże się z Pańskim przyjazdem do Polski?

Przyjechałem tu w 2009 i postanowiłem wykorzystać potencjał rosnącej rzeszy miłośników gier. Otworzyłem kilka sklepów internetowych handlujących akcesoriami i grami komputerowymi, które ostatecznie zostały zintegrowane na jednej, globalnej platformie. Tak powstał Kinguin.net, zagraniczny serwis internetowy działający jak Amazon czy Allegro w obszarze gier komputerowych, które coraz częściej występują w cyfrowej formie – są dostępne nie w pudełku, a w sieci. W tej sytuacji, kiedy handlu nie powstrzymują już granice terytorialne, weszliśmy na rynki z całego świata. Dzisiaj platformę obsługuje 350 pracowników w biurach położonych w kilku miastach na świecie, a dział obsługi klienta działa 24 godziny na dobę. Udostępniamy około 200 metod płatności i dzięki temu z Kinguin.net korzysta ok. 7 mln użytkowników.

Oczywiście nie jest to Pana jedyny cel?

Postanowiłem wrócić do esportu. Tak w 2015 r. powstał Team Kinguin – profesjonalnie zarządzana organizacja na wzór największych klubów sportowych. Mamy trzy zespoły wyspecjalizowane w różnych grach komputerowych. Zawodnicy mają treningi, jeżdżą na turnieje organizowane na całym świecie. Nad ich kondycją czuwają trenerzy i psychologowie. W tym roku otwieramy Kinguin Esports Performance Center – tzw. gaming house, choć rozwijający ideę miejsca, w którym można pracować nad grą i żyć. Będzie to nowoczesne szkoleniowe centrum esportowe, zaopatrzone w sale do grania, wypoczynku, rehabilitacji, a nawet profesjonalne studio do nagrywania i montowania materiałów wideo. Trzeba pamiętać, że cyfrowi sportowcy mają coraz większe rzesze fanów, którzy nieustająco chcą oglądać ich zmagania w sieci. Sami zawodnicy stają się, na wzór najsłynniejszych piłkarzy, gwiazdami swojego pokolenia.

Centrum będzie prezentem od Pana dla gwiazd z Team Kinguin?

To ośrodek, który ma być dostępny dla całej branży esportowej i umożliwić otwarcie nowego rozdziału w jej rozwoju. Centrum powstaje w Warszawie, ponieważ Polska ma szansę stać się jednym z pięciu największych rynków esportowych na świecie. Choć wielu działaczy sportów tradycyjnych spogląda na to sceptycznie, liczby mówią same za siebie. Według badań firmy analitycznej Newzoo, wartość globalnego rynku sportów elektronicznych wzrośnie w roku 2018 o 38%. W roku 2021 sektor ten może być wart 1,65 mld dolarów. Liczba miłośników potwierdzających swoje zaangażowanie w esport powinna wzrosnąć ze 165 mln do 250 mln w ciągu trzech lat. Zawodnicy z polskich drużyn zarobili w zeszłym roku w sumie 6,7 mln dolarów. Nie można bagatelizować takich wzrostów. Należy je rozwijać. Jakie cele ma Pan obecnie na horyzoncie?

Horyzont, na który patrzę, jest rozległy i zarysowują się na nim nowe osiągnięcia cywilizacyjne. Niedawno internet w ciągu dwóch dekad zrewolucjonizował ludzką komunikację, wymianę informacji i oczywiście handel. Następnym ogniwem w tym łańcuchu ewolucji jest technologia blockchain. Blockchain to rozproszona baza danych. Zdecentralizowana, czyli nie zapisana na jednym komputerze, ale na wielu jednostkach połączonych dzięki internetowi w sieć. Technologia ma zastosowanie w handlu, księgowaniu transakcji, gromadzeniu informacji o produktach. Dzięki technologii blockchain, sposób pozyskiwania i przechowywania danych jest zakodowany i odporny na ataki hakerów. Ryzyko utraty informacji nie istnieje, bo jeden komputer może się zepsuć, ale nie cała sieć. Dzięki decentralizacji cały system ma charakter publiczny i jawny, nie potrzebuje centralnego zarządzania oraz zapewnia przejrzystość i bezpieczeństwo transakcji.

Co blockchain oznacza dla marki Kinguin?

To kolejny krok w rozwoju. Tworzymy zdecentralizowaną platformę Kinguin.io, służącą do transgranicznego handlu grami komputerowymi i oprogramowaniem. Dzięki zastosowaniu technologii blockchain osiągniemy stuprocentowe bezpieczeństwo i przejrzystość transakcji. Pochodzenie każdego produktu czy historia jego posiadania będą jawnymi informacjami, niemożliwymi do zafałszowania czy wykradzenia, jak to niekiedy dzieje się w przypadku transakcji dokonywanych kartami płatniczymi. To bardzo złożona technologia. Dlatego w jej wdrożeniu pomaga nam Anna Streżyńska, która po rozstaniu z Ministerstwem Cyfryzacji stanęła na czele spółki MC2 Solutions. Z jej pomocą planujemy rozbudowę całej informatycznej infrastruktury oraz wprowadzenie nowego cyfrowego środka płatniczego – Krowns. To tokeny, którymi, na wzór kryptowalut, będziemy mogli dokonywać transakcji na zdecentralizowanej platformie. Możliwa będzie także wymiana ich na inne dobra, w tym inne kryptowaluty lub waluty. Blockchain pozwala na ich bezpieczny obrót.

Czy planujecie ICO (Initial Coin Offering)?

Jak najbardziej. Korony Kinguina zostały już wpuszczone na rynek dla wąskiego grona inwestorów w tak zwanej fazie pre-sale, podobnie jak w przypadku tradycyjnych akcji i udziałów (Initial Public O ering). Dla szerokiego odbiorcy z całego świata oferta będzie dostępna od czerwca.

Kryptowaluty nadal budzą wątpliwości w wielu krajach. Jak sobie z tym poradzicie?

Na początku skupimy się na rynkach, które nie posiadają obostrzeń. Historia ostatnich miesięcy pokazuje jednak, że coraz więcej krajów otwiera się na tę formę biznesu przyszłości. Unia Europejska ma w planach zakończenie regulacji dotyczących transakcji przy użyciu kryptowalut. Skupiamy się też na Azji, dlatego też organizujemy międzynarodowe konferencje „Kinguin & Friends”, które mają edukować i zachęcać nowych inwestorów. Do tej pory zorganizowaliśmy spotkania w Warszawie, Dubaju, Istambule i Singapurze. Blockchain to technologia, bez której poważna firma z branży e-commerce nie może myśleć o dynamicznym wzroście. A kto o nim nie myśli, nie zbliża się do sukcesu.

Jak nabyć Wasze Korony?

W celu nabycia Krownów, konieczne jest założenie wirtualnego portfela kryptowalut. Następnie na stronie kinguin.io, zainteresowana osoba może dokonać zapisu na zakup naszego tokenu płacąc w tradycyjnej lub wirtualnej walucie takiej, jak bitcoin czy etherum. Po uzupełnieniu danych w ramach ankiety potwierdzającej wiarygodność nabywcy oraz pozytywnej weryfikacji dokonywany jest przydział Krowns i rozliczenie transakcji. Następnie za ich pomocą będzie można dokonywać zakupów na naszej platformie oraz wymieniać je na inne waluty.

Dziękujemy za rozmowę.

z Wiktorem Romaniukiem Wanli romawiała Sabina Kegler

Zostaw komentarz!